Stary Heart
©

Posłaniec od szeryfa

- W saloonie? - Ach, nie. Przyszedł posłaniec od szeryfa i prosił, żeby Derek natychmiast przybył. Jakaś pilna sprawa. Szeryf często radzi się Derka. Bo - dodała z odcieniem dumy w głosie - bardzo się tu liczą z opinią mego męża. Zabraliśmy się do jedzenia. Karol dał dobry przykład, ale mnie jakoś nie szło. Na myśl o Clarku, o Goodyear - każdy kęs zamieniał się w kamień. Zbliżała się chwila mająca rozstrzygnąć o dalszych losach Bedego. Rzecz dziwna, bardzo mnie one obchodziły, zupełnie jakby to dotyczyło mojej własnej przyszłości. Pani Elsa zabawiała nas rozmową, a czyniła to z wrodzonym talentem i tak interesująco, że na pewien czas nawet zapomniałem o dręczących mnie niepokojach. Jednak gdy uchyliły się drzwi i do jadalni wkroczył Derek Carty, znowu ogarnęły mnie ponure myśli. - Witajcie! - zawołał. - Jak się czujesz, Karolu? A pan, doktorze? Odparliśmy, że znakomicie, chociaż z mej strony było to kłamstwo. - To świetnie! Dzień zapowiada się pięknie, naprawdę nie będzie chyba ani jednej chmurki na niebie.

księgowa w lublinie suplementy vision projekty domów kraków Stary Heart .